Road to notwhere

Ekscentryczne i elokwentne zapiski lekko mizantropicznej i ironicznej dziewczyny urodzonej na prowincji, obecnie mieszkającej w "Wielkim mieście".
"Wiem wiele i to co wiem mnie przeraża, ale jeszcze bardziej przerażające jest to, czego nie wiem."
- Martyna Smolarek

piątek, 30 września 2011

Opcje

Kiedyś już pisałam, że zawsze są co najmniej trzy opcje. Jedna dobra, druga, zła, a trzecia jeszcze gorsza.
Są trzy?
Są.
Choćby najgorsze rozwiązanie, tez jest jakimś wyjściem.
Tylko ludzie słabi mogą znaleźć się w impasie.
Słabi?
Bo nie potrafią w takiej sytuacji racjonalnie myśleć, co prowadzi, do tego że nie znajdują ukrytych drzwi, lub pseudo drzwi.
Metaforycznie:
Opcja pierwsza (dobra) - drzwi są uchylone, często przerażają.
Opcja druga (zła) - drzwi stoją otworem, nęcą tym co znajduje się za nimi.
I opcja trzecia (najgorsza) - okno. Najczęściej przez nie skaczemy i wpadamy w ręce policji, ale niektórzy mają szczęście; mogą uciec.

wtorek, 27 września 2011

Ocalić to co zostało z mojej duszy

Hipotetycznie zrobiłeś wiele złego, bardzo wiele.
Hipotetycznie znasz osobę, która zrobiła wiele złego, bardzo wiele.
Są ludzie, którzy zabijali, są ludzie którzy popełniali masowy mord są też tacy co zrobili równie dużo złego, lecz nie na taką skale. W porównaniu z tym co wyżej - drobnostki.
Mimo wszystko da się ocalić resztki ich człowieczeństwa. Ale muszą zrobić to sami, całkowicie sami z własnej woli.
Ktoś taki, czarny charakter, widzi osobę, która chce popełnić zbrodnie, samobójstwo, wyrządzić krzywdę sobie lub komuś.
Nasz "najemnik" ma trzy opcje (zawsze są co najmniej trzy, choćbyś myślał, że są dwie, zawsze masz te trzecią).
Musi uratować tę osobę, uratować przed popełnieniem zbrodni.
Naturalnie pewnie nie pójdzie do tak zwanego nieba, ale może zamiast smażyć się w piekle, będzie grał z Lucyferem w karty.

niedziela, 25 września 2011

Życie go dopadło- w końcu nas wszystkich dopadnie.

"Życie go dopadło - w końcu nas wszystkich dopadnie."
Barney Ross

Życie - Określenie stanu organizmu żywego od dnia narodzin do śmierci.
Nic więcej, jesteśmy organizmami stanu żywego, większość z nas zostanie zapomniana po około 20-50 lat od dnia śmierci.
Według niektórych na nic więcej nas, pospolitych zjadaczy chleba, nie stać. Definicja mówi, że nie przeżywamy, nie czujemy, jedynie egzystujemy. Zero doświadczeń życiowych, zero marzeń, zero poprzeczek do pokonania.
Wegetacja.
Brzmi to smutnie... bo to łgarstwo.
Weź dupe w torki i rusz, że się. Każda minuta spędzona przed komputerem uświadamia Ci jakie to życie jest fantastyczne, niestety jest taką manipulatorką, że odbiera ci je małymi kawałkami, a gdy zauważysz jego brak będzie już za późno. Życie Cie dopadnie i postanowi wycisnąć z Ciebie ostatnie soki, tak aby czuć tę cholerną satysfakcje, że to TY spieprzyłeś.
Skocz na bungee.
Jedź do Afryki.
Prześpij się z kimś, kogo poznałeś w barze.

Zrób wszystko, aby ludzie zmienili tą definicję.

Żyj, po prostu żyj.




M.

piątek, 23 września 2011

Młodość skąpana w nieświadomości.

Każdy z nas ma takie wspomnienia, w których był szczęśliwy. Takie, które nie pociągają za sobą szarego sznura, który przypomina o smutnych chwilach. Mogło to być 20 lat temu, 13, bądź 10. Odległość czasowa nie ma znaczenia, to porostu pełne uniesienia chwile, których nasz umysł nie był w stanie wymazać, a teraz możemy na to spojrzeć z dystansem i stwierdzić:
Cholera, jakie ten świat był prostszy.

Był, ale nie dla wszystkich.




Martyna

wtorek, 20 września 2011

Uśmiech - Mój bunt.

Uśmiech - jest moją formą buntu wobec nudnej rzeczywistości. Pomysł wydaje się być żałosny, bo przecież co można zyskać uśmiechając się?
Jego genialność tkwi w banalnej prostocie.
Cel?
Pokazuję, że ideał nie istnieje, że ludzie śmiesznie wierzą we wszystko co im się powie i są święcie przekonani, że pozjadali wszystkie rozumy.
Co tracę?
Cenne minuty egzystencji, które mogłabym spożytkować na ulubionym sporcie każdego z nas, utrudnianiu sobie życia.
Zyski?
Coś musi w tym być, nie jestem osobą, która robi coś jedynie po to, aby robić.

Nic nie jest idealne, spieprzyliśmy ten świat. Oni to spieprzyli, Ty to spieprzyłeś i ja to spieprzyłam. Moim kolejnym celem jest pokazanie, że mimo iż moje zęby nie są proste i piękne niczym Angeliny Joli to uśmiecham się. Część z Was może to zdegustować, część rozśmieszyć, a kolejni zareagują jeszcze inaczej.
Tak powinno być.
Kolejny powód, nasz kraj jest... ponurym miejscem, w którym pamięta się wszystkie krzywdy. Nie każę, wam o nich zapomnieć, ale można zacząć szczerzyć się na ulicy. Jeśli zaczniemy robić to wszyscy, już nikt z nas nie będzie odmieńcem, wariatem, dziwakiem.





Martyna